Od długiego czasu obserwuję branżę i to, co się w niej dzieje; długiego, bo już ponad ćwierć wieku. Z moich obserwacji wynika, że z jednej strony dzieje się dosyć dużo, z drugiej jednak całkiem niewiele.

Rozwój branży

Pojawiają się nowe technologie, videopatrole, rozwój zabezpieczeń technicznych, analityka obrazu (podobno inteligentna). Szczególnie w czasie ogłoszonych obostrzeń w wyniku pandemii, czy lokalnie w naszym kraju epidemii wzrasta rozwój techniki. W biurach jest dużo mniej pracowników, wielu z nich pracuje zdalnie, na tzw. home- office. Można by powiedzieć, że to świetne rozwiązanie, jednak nie do końca tak jest.

Proces ochrony fizycznej (podobnie jak ochrony przeciwpożarowej) to określone etapy działania:

  • Wykrycie – to działanie, w którym system detekcji (jeszcze nie sygnalizacji) wykrył stan niezgodny z właściwym. (np. wkroczenie osoby nieuprawnionej, wilgoć w miejscu, gdzie powinno być sucho, inna temperatura niż założono). Ważne, że stan ten został wykryty.
  • Ujawnienie – to działanie, w którym stan niezgodny został ujawniony. Przykładowo, operator nacisnął przycisk na centrali, potwierdzając przyjęcie zgłoszenia; osoba personelu sprzątającego została wysłuchana, podjęto działania.
  • Opór – to działanie, najczęściej zabezpieczeń mechanicznych lub budowlanych (też osób), które daje czas na reakcję właściwą. Parametry odporności na zagrożenie są określane w różny sposób, zależnie od rodzaju zabezpieczenia. Może to być odporność na włamanie liczona w jednostkach oporowych (RU) albo odporność na działanie ognia i produktów spalania wyliczane w minutach (REI). Celem jest powstrzymanie zagrożenia do czasu, w którym nastąpi reakcja.
  • Reakcja – to interwencja zmierzająca do zatrzymania zagrożenia, np. ujęcia sprawcy, zgaszenia pożaru.

Wiele się dzieje w zakresie rozwoju systemów, pojedynczych i lokalnych rozwiązań, jednak w dość dziwny, ale bardzo charakterystyczny dla branży sposób.

Człowiek kontra technika

Od lat w branży bezpieczeństwa fizycznego toczy się ta sama walka. Ochrona fizyczna konkuruje z techniką o klienta; tego samego i w ten sam sposób. Rynek branży ochrony osób i mienia jest wbrew pozorom atrakcyjny również dla innych. Pojawiają się „nowi gracze”, dla przykładu cała branża zarządzania obiektami, (tzw. FM – facility management); eksperci w negocjacjach cen, często narzucający swoje rozwiązania, (np. inteligentnego budynku, bez konieczności stosowania zabezpieczeń technicznych). Producenci sprzętu dokonują klasycznej integracji pionowej, przejmując w dużej mierze doradztwo projektowe, wykonawstwo i utrzymanie systemów zabezpieczeń technicznych. Jest to zgodne z prawem, gdyż ustawa wymaga wpisu na listę kwalifikowanych pracowników zabezpieczenia technicznego tylko w przypadku usług realizowanych na obiektach obowiązkowej ochrony.

Dlaczego nie jest to widoczne tak wyraźnie? Branża się rozwija, a tempo wzrostu często maskuje powolną utratę rynku na rzecz podmiotów spoza sektora ochrony osób i mienia.

A gdyby tak…

… nagle zacząć rozumieć, że o klienta walczy się nieco inaczej? Stosując usługi komplementarne, a nie substytuty?

Usługi komplementarne  to te, które się uzupełniają, natomiast substytuty – takie, które się zastępują. (np. zmiana ochrony fizycznej na technikę, ze względu na oszczędności finansowe).

Inspiracją do dzisiejszego felietonu jest informacja, że firmy  Oracle i Microsoft rozpoczną współpracę na rzecz zwiększenia usług wykorzystania chmury obliczeniowej w Polsce, a więc na rzecz zwiększenia rynku.

Czy w branży ochrony jest na to miejsce?

Oczywiście. Co więcej, było już realizowane w wielu kontraktach. Za przykład niech posłuży trzyletnia usługa na rzecz jednego z największych producentów napojów. Usługa ochrony wspierana była działaniem ekspertów z dziedziny bezpieczeństwa. Audyty bezpieczeństwa centrów handlowych dostarczały wielu cennych informacji. Koncepcje bezpieczeństwa, np. jednego z centrów logistycznych na Europę centralną i wschodnią obejmowały takie elementy, jak zagrożenia pochodzące z Azji (choroby egzotyczne i pajęczaki jako źródło zagrożenia).

Problemem, jaki zauważam, jest pewien stopień dojrzałości i podejścia do tego typu kontraktów. Wymagają one wzajemnego szacunku partnerów dostarczających usługę zintegrowaną. I, mimo że znaczącą kwotą na fakturze jest ta za ochronę, to w momencie realizacji kontraktu role zostały ustalone już wcześniej.

Drugą kwestią jest krótkowzroczność. Można „wejść” na obiekt posiłkując się doradztwem w zakresie bezpieczeństwa. Trzy miesiące pracy nie spowodują jednak, że firma przejęła już kompetencje i umiejętności, a doradztwo można zlikwidować, zostawiając samą ochronę. Fakt, przez chwilę kontrakt jest bardziej rentowny, ale później dość często się go traci (90% w ciągu sześciu miesięcy, pozostałe po wygaśnięciu umowy).

Firm doradczych w bezpieczeństwie jest na rynku wiele, agencji ochrony z ambicjami również. Może zamiast ciągłej walki o klienta już czas na prawdziwe partnerstwo i poszerzanie rynku?

Poprzedni artykułPotrącony ochroniarz
Grzegorz Krzemiński
Zajmuję się bezpieczeństwem i ochroną fizyczną od 1995 roku. W tym czasie przeszedłem wszystkie szczeble, od pracownika ochrony, przez konwojenta, bodyguarda, bramkarza, przez stanowiska kierownicze i zarządzające (dyrektor). Pracowałem w Polsce i Wielkiej Brytanii. Szkoliłem i szkolę pracowników ochrony, w tym prowadząc zajęcia w Policealnej Szkole Ochrony, na kursach i szkoleniach. Szkoliłem i szkolę personel bezpieczeństwa, w tym na kursach dla ECSSM - Certyfikowanych Managerów Bezpieczeństwa i Ochrony. Prowadzę również projekty doradcze i wdrożeniowe w zarządzaniu bezpieczeństwem fizycznym.