Dlaczego jest tanio?

Ostatnio pozwoliłem sobie napisać pewien tekst, który jest również inspiracją do dzisiejszego artykułu. Dotyczył tego, że wiele osób uważa, że praca w bezpieczeństwie jest łatwa i prosta, a podpowiedzi można uzyskać od kolegów lub wyszukać w Google.

Nic bardziej błędnego, ale uważam, że to przekonanie spowodowało, że branża ochrony jako część dużej branży bezpieczeństwa jest w miejscu w którym jest. Czyli dobrych kontraktów jest naprawdę niewiele, a jeśli już są, to też ciężko znaleźć pracowników aby je wykonać.

Rys historyczny

Czyli kilka zdań o dziwnej dość ewolucji.

Plany ochrony

Plan ochrony dziś jest często „dodatkiem” do realizacji usług ochrony. Nawet w ostatnich czasach (rok, może dwa temu) doradzałem kilku klientom zamawianie planu jako odrębnej usługi, a dopiero na jego podstawie – zamawianie usług ochrony fizycznej.

Dlaczego tak?

Dlatego, że plan ochrony, dobrze przygotowany zawiera i analizę zagrożeń i ocenę aktualnego stanu bezpieczeństwa. Innymi słowy – mówi czy dana organizacja (ochrony fizycznej wspieranej zabezpieczeniem technicznym) jest adekwatna do zagrożeń. Obie te analizy stanowią podstawę do zaproponowania klientowi rozwiązań, które będą reagować na zagrożenia – UWAGA tu ważne, które kontrahent uznaje za istotne.

Innymi słowy – nadal klient decyduje, co w kontekście jego biznesu jest istotne co nie. Jednak ta decyzja nie jest bezpośrednia, czyli nie wskazuje organizacji ochrony (wszak to nie klient jest specjalistą tylko kwalifikowany pracownik ochrony fizycznej), ale wskazuje, którymi zagrożeniami należy zająć się w sposób nieco bardziej zdecydowany, a którymi nieco mniej.

W standardach międzynarodowych, normach czy standardach polskich takie wskazanie poziomu zagrożenia i wynikających z niego skutków oraz prawdopodobieństwa wystąpienia, nazywa się progiem akceptacji ryzyka, bądź wprost ryzyko powyżej tego progu – ryzykiem nieakceptowalnym.

Efekt dość podobny, ale jednak w takim działaniu zachowujemy to, że to pracownicy ochrony są fachowcami w swojej branży i na tej fachowości klient może polegać, bo to oni dobiorą środki i siły.

Ewolucja

Miało być nieco o ewolucji, więc o tym jak to na przestrzeni lat się zmieniało. W latach 2003 – 2007 napisanie planu ochrony często było odrębną usługą. A nawet jeśli wchodziło w skład usługi ochrony osób i mienia, było odrębnie budżetowane i opłacane. Wynika to z faktu (i dalej powinno tak być), że plan ochrony często błędnie nazywany – instrukcją ochrony, jest dokumentem klienta, a nie agencji ochrony.

Dziwne?

Pewnie tak, bo wiele agencji uważa instrukcje czy plany za swoje dokumenty. Ale nie jest to prawda. Jest to jeden z dokumentów obejmujących pewien obszar bezpieczeństwa i działań ochronnych KLIENTA. Obok Instrukcji Bezpieczeństwa Pożarowego (nie widziałem, aby IBP była wskazywana jako dokument wykonawcy), Polityki Bezpieczeństwa Danych Osobowych (jak wyżej), czy wielu innych. Określa zasady ochrony mienia klienta (osób lub wartości). Mało tego – często wprowadza obowiązki wśród pracowników chronionej firmy. A więc dla ważności, musi być zatwierdzony i wprowadzony przez klienta.

W przypadku obiektów obowiązkowej ochrony – jest również uzgadniany. I tu argument najważniejszy, że jest to dokument klienta. Uzgadnia go (plan) KLIENT lub jego przedstawiciel. Również współpraca ochrony fizycznej na obiektach obowiązkowej ochrony jest nawiązywana między Policją, Strażami Gminnymi i Strażą Pożarną a KLIENTEM, a nie agencją ochrony.

Ale to na inny artykuł.

Tu warto zapamiętać, że plan ochrony jest dokumentem klienta, opracowywanym przez kwalifikowanego pracownika ochrony. Tak jak wspomniana IBP jest dokumentem klienta, opracowywanym przez inspektora lub specjalistę ochrony ppoż.

Dziś…

Mam nadzieję, że przekonałem przynajmniej kilku Czytelników, że plan ochrony (czy nieszczęsna instrukcja) ma swoją rangę. Która przez lata niestety została mocno obniżona w wielu przypadkach za sprawą handlarzy (wybaczcie – naprawdę nie handlowców – ale o tym na końcu). Otóż w wielu przypadkach usługa opracowania planu zaczęła być dodawana jako element usługi typowo wykonawczej (wykonywanie usług ochrony osób i mienia), mimo, że jest działaniem zarządczym, zdecydowanie różnym od samej realizacji zadań w formie posterunków, patroli, obchodów, konwojów etc. Ale chodziło o pozyskanie klienta, czyli BONUS.

Jednak jako zadanie nad którym jednak trzeba sporo popracować – czasem zostało zrzucone na kadrę nadzorującą ochronę (co jest błędem samym w sobie) lub wykonują to konkretne działy w firmach lub zewnętrzni specjaliści.

Ale… w ramach normalnego budżetu.

A ekonomia jest nieubłagana – skoro w ramach tej samej stawki godzinowej dodaje się dodatkowe zadania – coś musi kosztować mniej. I kosztuje. Godzina pracy pracownika ochrony. Niestety, stawki podstawowe nie dają też właściwej płacy dla opracowującego plan ochrony (czy nieszczęsną instrukcję), a więc zamiast jednej dobrej usługi (ochrony fizycznej) klient dostaje często dwie – na niższym poziomie niż miał wcześniej:

  • Plan (instrukcję) ochrony;
  • Ochronę fizyczną.

I zaczyna się koło…. Ale o tym w podsumowaniu.

Audyt ochrony

Często błędnie zwany audytem bezpieczeństwa. Formalnie – sprzedawany też jako zupełnie odrębna usługa. Jego celem najczęściej jest ocena funkcjonujących rozwiązań na obiekcie, czy to zabezpieczenia technicznego czy organizacji i wykonywania ochrony fizycznej. Tu z kolei jest sprawa nieco bardziej skomplikowana. Otóż takie działanie – ale właśnie w zakresie oceny skuteczności ochrony fizycznej, przy prawidłowo opracowanym i aktualizowanym planie ochrony jest jednym z działań. Jest to kawałek w części II (zgodnie z Metodyką KGP) oraz część III planu. Ale, że nie wszystkie obiekty są obowiązkowej ochrony, więc temat z innej strony.

Co jest badane w ramach audytu ochrony?

Najczęściej własne usługi. Tak, to jest ten paradoks, że wiele firm, szczególnie te które mają systemy zarządzania jakością zgodne z ISO 9001, jest zobligowanych do wykonywania tzw. Audytów wewnętrznych. Czyli oceny zgodności realizowanej usługi z wymaganiami. Czyli po prostu tym co jest zapisane w Ustawach, rozporządzeniach i umowie.

Innymi słowy – klient otrzymuje usługę samooceny agencji ochrony, która jest mu sprzedawana jako DODATEK lub BONUS dla „SZCZEGÓLNIE WAZNEGO KLIENTA”.

Niezależnie od wszystkiego – ta usługa również kosztuje. I znów, bardzo często nie jest elementem kalkulacji stawki godzinowej. Ale skoro wiele firm ma taką usługę – to nasz przysłowiowy handlarz również ją dorzuci. A potem wykona to … inspektor, koordynator. Lub zewnętrzny podmiot. I znów, jak w przypadku planu, mamy dwie usługi:

  • Ochrona fizyczna
  • Audyt ochrony – załóżmy raz w roku.

I znów – zamiast jednej dobrej usługi w ramach stawki, klient dostaje dwie, nieco … słabsze.

Wariant FULL – opcja

A co jeśli znów, w ramach tej samej stawki godzinowej (a czasem nawet niższej) klient otrzymuje trzy usługi?

Opracowanie i utrzymanie w aktualności planu ochrony;

Ochronę fizyczną (wykonanie);

Audyt ochrony?

Cóż… Wynagrodzenia wszystkich po prostu polecą w dół. A zaraz za nimi – jakość tych usług. I to jest to błędne koło. W ramach usługi, która musi kosztować określone pieniądze (ilość godzin pracownika ochrony x stawka) „specjaliści” usiłują znaleźć środki na „BONUSY”.

Podsumowanie

Miałem dodać jeszcze szkolenia, ale artykuł już zbyt długi się robi. Choć szkolenia dla pracowników klienta też zaczynają być „bonusem” do usług.

Mam nadzieję, że już Czytelnik zaczyna rozumieć, dlaczego mimo wzrostu stawek pracownicy ochrony z wynagrodzeniami raczej „stoją” (oczywiście to jedna z przyczyn, ale moim zdaniem istotna). Handlarze, chcący sprzedać jak najwięcej, oferują masę usług dodatkowych, ale po tej samej stawce co sprzedawana jest „goła” ochrona fizyczna bez kalkulacji ile będą kosztować usługi dodatkowe. A potem szuka się oszczędności. Najlepiej na tych, którzy mimo, że są podstawą usługi (pamiętajmy, że „bonusy” są dodawane do ochrony fizycznej), są najsłabsi w oporze i najłatwiej ich wymienić.

Szkoda, że jednak walka w sektorze nie jest na jakość świadczonej usługi ochronnej. Tylko szuka się pozornych oszczędności i „bonusów”, a potem  mam sporo telefonów i maili od kierowników, inspektorów i koordynatorów, którym „góra” zleciła opracowanie planu (instrukcji) czy wykonanie audytu. A i ludzi na obiekt ciężko znaleźć, bo przecież… ze stawki trzeba wykroić na „bonusy” oraz normalny zarobek agencji ochrony.

Handlarz a handlowiec

Dlaczego w artykule posługuję się słowem „handlarz”? Bo bardzo kojarzy mi się z „typowym Mirkiem sprzedawcą”. Czyli człowiekiem, który nie ma za wiele pojęcia o tym, jaką usługę sprzedaje, ważne aby sprzedać. Moje kontakty z działami handlowymi, czy dokładniej – handlarskimi sprowadzały się do odpowiedzi na pytania – „Co można jeszcze klientowi dać?” Niestety moje uwagi – że można wiele, ale trzeba stawkę podnieść, cóż… pozostawały bez zauważenia.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPorzucone dziecko
Następny artykułKażdy może być ochroniarzem
Grzegorz Krzemiński
Z ochroną fizyczną osób i mienia związany od 1995 roku. Pracował na większości stanowisk w ochronie osób i mienia. Zajmował stanowiska wykonawcze i kierownicze w agencjach ochrony, do poziomu kierownika działu ochrony. Licencjonowany (obecnie kwalifikowany) pracownik ochrony fizycznej i zabezpieczenia technicznego. Wykonywał ochronę na podstawie przepisów o ochronie osób i mienia oraz na podstawie przepisów o ochronie informacji niejawnych (pion ochrony).