W poniedziałek przy porannej kawie przeczytałem o tym, jakoby China Security & Fire, który poprzez swoją spółkę przejął Konsalnet, tak naprawdę go nie przejął. A jest inwestorem… (tak wynika z treści wywiadu). Cóż, ostatnie miesiące w Polsce przyzwyczaiły mnie do tego, że są różne, alternatywne rzeczywistości i to co dla jednych jest ogromną porażką, inni traktują jako ogromny sukces.

W wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej – wypowiedział się na temat ostatniego przejęcia – nie przejęcia obecny prezes Konsalnet Holding – pan Jacek Pogonowski. Z zapowiedzią, że jednak Chińczycy zmieniać zarządu nie będą, kadry też nie. A nawet członków rady nadzorczej będą szukać w Polsce.

Cóż nie jest to nic dziwnego. Mam w historii swojej pracy współpracę z firmami z chińskim kapitałem – dość rzadko spotykałem się z Jimem lub Johnem z najwyższych władz firmy. Taka jest filozofia firm z tego regionu. Dla wyjaśnienia – wielu zarządzających, o imionach brzmiących tak, że nikt nie wypowie, już nie mówiąc o zapamiętaniu, przyjmuje imiona angielskie (amerykańskie), aby łatwiej było się komunikować. Stąd ten Jim i John.

James Bond czy Konrad Wallenrod

Oczywiście nasza narodowa cecha, a więc wybujała wyobraźnia, podsuwa komentatorom wizje walki wywiadów, wyciągania informacji, sieci chińskiego wywiadu. Wszak przecież polski ochroniarz poniżej Jamesa Bonda nie schodzi, no ewentualnie i w drodze wyjątku, na poziom Johna McClane, zwalczającego terrorystów… w naszych krajowych warunkach tonfą maszynową, a przynajmniej samopowtarzalną…

Mam złą nowinę. Ta walka od lat toczy się na poziomie „cyber”, czyli po prostu w sieci. A nasz kraj nieco… z tyłu jeśli chodzi o ten obszar. Ale to na inną dyskusję.

Umysły są nadal rozpalone, wszak ochroniarze z Konsalnetu będą mieli jedyną i wyjątkową okazję stać się współczesnym Konradem Wallenrodem, pracować na rzecz firmy (i Chińczyków), a jednocześnie służyć krajowi. Jak – to już nie wiem, bo kolokwialnie mówiąc „wymiękłem” w czytaniu dyskusji. Ale grzeje się pod czaszką wielu naszym ochroniarzom… oj grzeje…

A tymczasem

Wystarczy po prostu nieco patrzeć na to, co Chińczycy robią. Mimo afrontu w postaci odstąpienia od sprzedaży lokalizacji w Łodzi, z przeznaczeniem na centrum przeładunkowe (nowy jedwabny szlak), Chiny nadal myślą i rozwijają lądową drogę do Europy. Jest to swoisty wyścig, bo podobnie działają inne kraje tego regionu, choć z pewnością z mniejszym rozmachem. I nie tylko w Polsce. Mimo Brexitu (wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej), wciąż aktywność azjatyckich tygrysów jest bardzo widoczna w Londynie. W Polsce również – nie tylko Chiny.

Własna ochrona

To chyba jest cały cel operacji. Z jednej strony mieć przyczółek do działania, ale z drugiej – własną ochronę. I w sumie świetny ruch, bo akurat Konsalnet jest delikatnie mówiąc średnio lubiany na „salonach władzy” w Polsce, więc jako taki omijany łukiem. To taka dodatkowa, dobra cecha dla Chińczyków, którzy będą mogli sobie zrobić własną ochronę, na własnych standardach, ale w miare wolną od ingerencji polskich służb (chociażby brak sprawdzeń, kontroli i inspekcji w związku z informacjami niejawnymi). Z głównym przeznaczeniem – ochrony własnych firm, inwestycji i obiektów. W tym być może (z dużym prawdopodobieństwem) – również ochronę swoich informacji.

Okno na Europę

To drugi cel jaki widzę. I to dość tanie okno. Wykupienie spółek o tym samym profilu i z tak silnym zapleczem w każdym innym kraju było by „nieco” droższe. Poza tym jakoś nie kojarzę firmy, której właściciele (przypomnę – fundusz inwestycyjny) byliby tak zdeterminowani do jej sprzedaży. A tutaj, w sumie „za drobne”, firma z dobrym zapleczem, ugruntowana, nieco nielubiana w swoim kraju, ale za to już w Unii Europejskiej. A więc z możliwością działania na terenie całej Unii. Cóż…

Podsumowanie

Dostałem info od Czytelnika, który przeanalizował po moim poprzednim artykule firmę, przez którą przejmowany jest Konsalnet. Prezes jest członkiem zarządu w 93 innych firmach, a powiązany jest z 372 innymi firmami, z których wiele z nich ma powiązania kapitałowe i osobowe z wieloma podmiotami zagranicznymi. Ciekawy fakt, nie liczyłem dokładnie, ale też raport osobowy dał mi podobne wyniki.

Podsumowanie 2

Uwielbiam „bondyzm” w naszym krajowym wykonaniu. Dowiaduję się z komentarzy, że nasz kraj jest jakiś chyba wyjątkowo narażony na ataki, kradzieże informacji – pewnie jesteśmy tygrysem Europy… Szkoda, że w tym całym patrzeniu i analizowaniu, zapominamy o tym, że przede wszystkim jesteśmy krajem w EUROPIE, ze świetnym położeniem geopolitycznym. Środek Europy, pierwszy kraj od wschodu będący członkiem Unii Europejskiej. To jest naszym głównym atutem. I warto o tym pamiętać.