Zazwyczaj jest tak, że kradzieże sklepowe kojarzą się z blokowymi „kapturami” i chowaniem butelki wódki za pazuchę. Owszem, bardzo często tak bywa, a ta sytuacja jest takim Kowalskim i Nowakiem wśród kradzieży sklepowych. Jednakże, dzisiaj opiszę metodę i formę kradzieży najbardziej niewdzięczną dla POF (pracownika ochrony fizycznej) danego obiektu. Czyli:

Kradzież pracownicza.

Posłużę się demo: Hipermarket wielkopowierzchniowy. Okres przedświąteczny, na sklepie tłumy. To bardzo trudna sytuacja dla załogi ochrony obiektu. Otwarte jest większość kas. Zazwyczaj wszystkie. Trzeba wykonać o wiele więcej pracy związanej z otwieraniem krat RTV, czy alkohole, w celu dostawy towarów na stoiska. Stół świąteczny, prezenty… Do tego zwiększona liczba osób wyłudzających datki finansowe na parkingu przed obiektem. Monitoring również ma podniesioną poprzeczkę, z powodu masy ludzi na hali sprzedaży. Stan ten znają pracownicy obiektu. Im o dłuższym stażu, tym bardziej, a okazja czyni złodzieja……Lecz do meritum sytuacji: Tego dnia market oferował w promocji m. in. zastawy stołowe na wagę. Może to nieco dziwne, takie ważenie talerzy, ale chodziło o zestawy lekko zdekompletowane. Rozebrano je, umieszczając w koszach promocyjnych. Operatorka monitoringu zwróciła uwagę na mężczyznę i kobietę, którzy dwukrotnie podeszli do kasjerki od strony pasażu. Raz….potem drugi raz, tak jak by chcieli się co do czegoś upewnić. Mimo, że ludzie ci nie budzili sobą podejrzeń, operatorka poprowadziła ich kamerą operacyjną. Poszli dokładnie do kosza z talerzami. Ustawili się w kolejce do kasy tej dokładnie, na której siedziała kasjerka z którą rozmawiali. Obserwowano już dokładnie sytuację. Kasjerka zważyła ok 6 kg zastawy stołowej, a nabiła na kasę 1 kg buraków. Wbiła inny kod kasowy, aby w porozumieniu z klientami doprowadzić sklep do straty materialnej. Ujęto wszystkich troje. Jak wykazały wcześniejsze nagrania monitoringu, proceder powtarzali wielokrotnie. Kasjerkę zwolniono, sprawa znalazła swój finał w sądzie.

Demo kolejne: W ofercie sklepu znajdowały się skutery o wartości 2500 PLN. Obsługa klienta polegała na tym, że dany pracownik działu odprowadzał klientowi skuter do  punktu obsługi klienta. Tam kasowano towar z metki przytwierdzonej do kierownicy pojazdu. Operator monitoringu obserwował taki przejazd i zauważył, że pracownik działu, niby przypadkiem strąca metkę z kierownicy na posadzkę. Następnie zakłada, ale…inną. Wyjętą z kieszeni. Sprawdzono całą transakcję i okazało się, że metka pochodzi z roweru o wartości 500 zł. Czym smutniej, w proceder był zamieszany POF, który odczytywał do radia kwoty z innych paragonów, za wcześniej zakupione skutery. Posiadał je skserowane, działali w grupie. Wszyscy zostali ujęci i oddani w ręce wymiaru sprawiedliwości.

Ujęcia na kradzieżach pracowniczych nie są zbyt przyjemne dla POF obiektu handlowego. Czasami trzeba ujmować kolegę z szafki obok w szatni, z którym jeszcze rano witałeś się po przyjacielsku. Ale takie są wymogi wobec profesjonalnego POF i należy w całej rozciągłości je respektować.