Pijany ochroniarz z firmy Impel

 

Materiał nagrany w sierpniu dopiero teraz ujrzał światło dzienne. Widać na nim, jak mężczyzna ubrany w uniform firmy  Impel, z pistoletem przy boku i butelką piwa w ręku idzie chwiejnym krokiem. Ewidentnie jest pijany. Wszystko dzieje się na ul Kutrzeby na Ołtaszynie. Co na to Impel? W firmie przyznają, że bohater filmu rzeczywiście zatrudniony był u nich jako ochroniarz – Zidentyfikowaliśmy mężczyznę na tym filmie – mówi rzeczniczka Impela Katarzyna Marszałek. – To nasz były współpracownik, który pełnił służbę porządkową na wyznaczonym obiekcie przez zaledwie dwa miesiące. Nie byliśmy zadowoleni z tej współpracy. W końcu w maju ubiegłego roku porzucił pracę. Nie rozliczył się z przekazanego mu umundurowania – twierdzi Marszałek. – Nigdy nie miał pozwolenia na broń palną i nigdy w żadną broń palną nie był wyposażony, nie był pracownikiem licencjonowanym. Nasi eksperci orzekli, że to co widać na filmie to jest z pewnością atrapa broni. A nie prawdziwa broń palna – zarzeka się rzeczniczka.   Sprawę bada policja. – Sytuacja utrwalona przez autora nagrania jest mocno podejrzana – przyznaje rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski. – Ten mężczyzna wygląda jak pracownik ochrony, który zachowuje się w dziwny sposób. Tak jakby był pod wpływem alkoholu. Do tego jeszcze chodzi z butelką w ręku. Trzeba wyjaśnić wszystkie okoliczności tego zdarzenia – dodaje.  Nawet jeśli okaże się, że mężczyzna nie miał przy sobie prawdziwej broni a tylko jej atrapę, czeka go kara. Publiczne noszenie munduru do którego nie ma się uprawnień jest wykroczeniem. Grozi za to 1000 złotych grzywny.

 

Lukratywny kontrakt na ochronę Lotniska Chopina w Warszawie

 

Aż 380 tysięcy złotych za dwa i pół miesiąca pracy firmy ochroniarskiej na wspomnianym lotnisku Umowa, podpisana bez przetargu przez szefa PPL z agencją ochrony. Ochroniarze mieli za zadanie wypraszać z hali przylotów i parkingów nieuczciwych taksówkarzy. Dyrektor zatrudnił firmę, choć w porcie pracują ochroniarze Służby Ochrony Lotniska.

Zatrudnieni ochroniarze patrolowali halę przylotów i dokumentowali zachowanie nieuczciwych taksówkarzy. Zwykle na jednej zmianie było dwóch ochroniarzy.

Z dokumentów wewnętrznych PPL wynika, że umowę z ochroniarzami podpisano najpierw na 200 tysięcy złotych, a później aneksowano ją i zwiększono kwotę do 380 tysięcy złotych. Zdaniem szefów firm ochroniarskich, kwota ta jest zdecydowanie zawyżona.

Władze portu tłumaczą się następująco:

– Charakter pracy agencji tylko częściowo pokrywał się z kompetencjami Służby Ochrony Lotniska – mówi dyrektor PPL Mariusz Szpikowski. W dużej mierze były to działania detektywistyczne. Dyrektor przyznaje także, że firmę wybrano bez przetargu z uwagi na tajność działań ochroniarzy przez pierwszy miesiąc, nie widzi też problemu co do kwoty, na jaką podpisano umowę z firmą ochroniarską.

Od września CBA analizuje wszystkie umowy spółek państwowych podpisywane z zewnętrznymi podmiotami.

 

Były ochroniarz skazany

Sąd w Krakowie skazał Michała P., zawodowego żołnierza dorabiającego jako ochroniarz, za uderzenie mężczyzny, który chciał wejść do środka studenckiego klubu Studio. Cios spowodował u niego ciężkie obrażenia ciała.

Całe zdarzenie miało miejsce w maju zeszłego roku. Skazany był wtedy jednym z kilku ochroniarzy w klubie. Do środka chciał wówczas wejść młody mężczyzna ze znajomymi. Oni zostali wpuszczeni, on – ze względu na to, że był pod wpływem alkoholu – nie. Mężczyzna wdał się w słowne utarczki z ochroniarzami, ale – jak zeznał potem przed sądem jeden z nich – nie był agresywny.

W pewnej chwili Aleksander M. rzucił w stronę ochroniarzy tylu was jest na mnie jednego, Michał P. podszedł do niego i z całej siły pięścią uderzył w twarz. Cios spowodował, że mężczyzna bezwładnie upadł ze schodów na twarde podłoże, uderzając o nie głową.

Z opinii biegłych wynika, że poszkodowany. doznał licznych obrażeń głowy, w tym m.in. złamania kości czaszki, krwiaka nadtwardówkowego, krwiaka śródmózgowego oraz wypływu krwi pod oponą pajęczą mózgu.

Michał P. przyznał się do uderzenia. W trakcie śledztwa chciał dobrowolnie poddać się karze bez przeprowadzania procesu i prokuratura taki wniosek przesłała do sądu. Nie zgodziła się jednak rodzina pokrzywdzonego.

Sąd po rocznym procesie skazał Michała P. na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Podkreślił, że poszkodowany nie przyczynił się swoim zachowaniem do tak agresywnego ataku ze strony ochroniarza.

 

Cała sprawa się prawdopodobnie jeszcze nie skończy. W trakcie procesu jeden z ochroniarzy ujawnił, że mężczyzna przed finalnym uderzeniem był jeszcze szarpany przez ochronę i uderzony.

Gdy Aleksander M. chwycił się poręczy przy wejściu, ochroniarze na siłę chcieli odciągnąć go od niej, szarpiąc za ręce. Ochroniarz zeznał też, że gdy im się to nie udało, jeden z nich uderzył pokrzywdzonego kolanem w brzuch. Prokuratura nie ujęła jednak tego w akcie oskarżenia. Domagała się kary tylko za cios w twarz.

 

Edyta Górniak zatrudniła ochronę na czas pobytu w Polsce

Wyjście na wolność byłego męża naruszyło spokój Edyty Górniak (44 l.). Diwa, na co dzień mieszkająca w USA, postarała się o ochronę w czasie swoich wizyt w Polsce. Skąd taka decyzja?

Edyta nie chce dopuścić do sytuacji, w której zaskoczy ją Darek – mówi osoba znająca sprawę

Górniak od kilku dni jest znów w Polsce i stara się skupić na przygotowywaniu do kolejnego odcinka show TVP „Hit, hit, hurra!”, w którym zaśpiewa przebój Whitney Houston „I Have Nothing”.

 

Obywatelskie zatrzymanie pijanego kierowcy przez pracownika City Security

W sobotni wieczór jeden z pracowników kadry kierowniczej City Security – Maciej Witkowski uniemożliwił dalszą jazdę samochodem będącego pod wpływem alkoholu kierowcy, który prawie doprowadził do potrącenia pieszego.

Akcja rozegrała się na ruchliwej ulicy tuż po zmroku. Agresywny i pijany kierowca został profesjonalnie obezwładniony przez naszego pracownika. Na miejsce została wezwana także Policja. Nietrzeźwy kierowca został przewieziony na komisariat.

 

 

Mikołajkowy oszust

42 – letni mieszkaniec Nowej Soli został zatrzymany gdy próbował oszukać sklep w dość nietypowy sposób. Wpadł dzięki czujności pracownika ochrony. Za swoje czyny grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. 6 grudnia mężczyzna kupił zabawkę wartą 250 złotych. Po kilkunastu minutach wrócił do sklepu z paragonem i wziął z półki kolejną, taką samą zabawkę. Po okazaniu kasjerce paragonu, poprosił o przechowanie zabawki pod ladą. Pozostawiony przedmiot odebrał po zrobionych zakupach. Tego samego dnia wieczorem, 42-latek ponownie wrócił do marketu z zamiarem oszukania pracowników. Mężczyzna okazując paragon chciał oddać wcześniej skradzioną zabawkę i otrzymać pieniądze. Rozpoznał go jednak pracownik ochrony, który natychmiast wezwał policję. Mundurowi, po przejrzeniu monitoringu, nie mieli wątpliwości co do winy 42-latka. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Za popełnione przestępstwo grozi do ośmiu lat więzienia.

 

 

City Security wprowadzi się do Intraco

PHN podpisał duże umowy najmu Intraco

Grupa Kapitałowa PHN podpisała w listopadzie br. umowy najmu powierzchni biurowej z dwoma firmami w warszawskim biurowcu Intraco. Nowymi najemcami Grupy Kapitałowej PHN są  City Security, Falck Medycyna i Korporacja Budowlana Doraco.

City Security wprowadzi się do budynku Intraco do końca stycznia 2017 r. i zajmie niemal 1 tys. mkw. Z nowym najemcą zawarta została wieloletnia umowa. Grupa City Security jest jedną z największych firm w branży ochrony na polskim rynku. Od ponad 10 lat na terenie całego kraju zapewnia kompleksowe rozwiązania w zakresie ochrony osób i mienia, zabezpieczeń technicznych oraz usług porządkowych.

 

Kradzież rozbójnicza w przemyskiej biedronce

Dwóch mężczyzn usiłowało wynieść ze sklepu elektronarzędzia, za które nie zapłacili.

Kradzież zauważył 29-letni ochroniarz, który chciał zatrzymać złodziei. Złodzieje potraktowali go za to ciosami i kopniakami, po czym wsiedli do czekającego na nich samochodu i odjechali w nieznanym kierunku. Wkrótce jednak zostali zatrzymani przez policję. Są z Przemyśla i okolic. 18- i 20-latek trafili już do aresztu, za swój „wyczyn” mogą trafić za kratki nawet na 10 lat. W sprawie ich 25-letniego wspólnika – kierowcy – trwają prowadzone przez policję czynności.

 

 

Brzesko  – ochroniarz ujął złodzieja

Policja w Brzesku zatrzymała mężczyznę, którego podejrzewa o usiłowanie włamania i kradzież samochodu. 33-latek ma na swoim koncie również włamanie do altanki. Jego łupem padły wówczas słoiki z przetworami oraz nalewki. Mężczyzna kilka dni temu usiłował włamać się do jednej z galerii handlowych. Kiedy mu się to nie udało wsiadł do zaparkowanego w centrum miasta seata. Przejechał kilka kilometrów, po czym go zostawił. Później wrócił do galerii. Niestety jego dziwne zachowanie zauważył ochroniarz. Podczas próby włamania do sklepu ujął 33-latka i powiadomił policjantów. W wyniku przeprowadzonych czynności policjanci ustalili, że zatrzymany ma na swoim koncie też inne przestępstwo. Na początku października, włamał się do altanki. Zabrał słoiki z przetworami oraz butelki z nalewkami. 33-latek był już karany za podobne przestępstwa. Grozi mu do 15 lat więzienia.

 

 

Ostrołęka – urzędnicy w nocy ochraniają skarbówkę

W Urzędzie Skarbowym w Ostrołęce urzędnik staje się w nocy ochroniarzem. Takie informacje pojawiły się w tamtejszych mediach. Sprawę skomentwał Jerzy Kwiatkowski, p.o. naczelnika US w Ostrołęce: – Nie ma miejsca sytuacja zmuszania pracowników Urzędu Skarbowego w Ostrołęce do pracy w nocy, w charakterze ochroniarzy. Faktem jest, że w związku z trudnościami z zakończeniem przetargu publicznego na zabezpieczenie obiektu Urzędu Skarbowego, wprowadzone zostały dyżury pracowników mające na celu zabezpieczenie naszej siedziby. Udział pracowników w dyżurach ma dobrowolny charakter. Dyżurują tylko osoby, które mają taką możliwość. Przestrzegane są również prawa pracowników wynikające z Kodeksu pracy tj. pracownikom przysługuje w każdym tygodniu prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego. Wyjaśniam również, że pracownicy nie dyżurują w charakterze ochroniarzy, ich zadaniem jest tylko monitorowanie zabezpieczenia obiektu i w razie konieczności zawiadomienie odpowiednich służb. Zaistniała sytuacja ma charakter przejściowy. W najbliższych dniach zabezpieczenie obiektu przejmie firma ochroniarska.

 

 

Ochroniarz BOR bez wyroku, Natalia Arnal bez zadośćuczynienia.

Piosenkarka Natalię Arnal poszkodowana w wypadku z limuzyną prezydenta prowadzoną przez BOR nie uzyska żadnego zadośćuczynienia, ani satysfakcji z uznania, że nie była winna kolizji.

Piosenkarka o sprawiedliwość walczyła przez dwa lata. Dziesiątego grudnia 2014 roku miała stłuczkę z limuzyną BOR prowadzoną przez Dominika K., oficera zajmującego się ochroną Bronisława Komorowskiego, ówczesnego prezydenta. Od tamtej pory walczy o to, żeby sąd uznał, że wina leży po stronie oficera. Oficer BOR składał od początku sprzeczne z jej wersją zeznania i to jemu dano pierwotnie wiarę. W połowie 2015 roku po uznaniu przez policję, że wypadek miał miejsce z jej winy, upubliczniła całą sprawę podczas kampanii wyborczej w kwietniu 2015 roku.

– Cieszę się, że wybrał Pan »zgodę i bezpieczeństwo «w swojej kampanii wyborczej, gdyż w nawiązaniu do 10.12.2014 roku (dzień kolizji) trudno mówić o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa (przynajmniej z mojej perspektywy). Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu – napisała w liście do prezydenta Arnal. – Potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie, próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR, którzy czują się bezkarnie, jeżdżąc jak piraci drogowi (…) – puentowała piosenkarka.

Piosenkarka mogła się cieszyćgdy sąd pierwszej instancji uznał, że winę za wypadek ponosi najpewniej BOR. W minioną środę sąd wyższej instancji nakazał powtórzyć proces. Sędzia uznał, że wersja piosenkarki o tym, że zawinił BOR jest mało prawdopodobna. Zdecydować miało nagranie z monitoringu, którego sąd niższej instancji nie brał pod uwagę.

– Nie wiem, o którym nagraniu mówił dziś sąd. Do tej pory byłem pewien, że zarówno strony, czyli oskarżyciel i obrona, ale też biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków oraz sąd zapoznali się ze wszystkimi dostępnymi nagraniami – powiedział obrońca piosenkarki

W efekcie, choć sprawa powinna być rozpatrzona przez sąd, zarówno Natalia Arnal, jak i Dominik K. nie zostaną formalnie uznani za winnych stłuczki przed Belwederem. Wszystko dlatego, że za kilka dni… sprawa się przedawnia.

 

Łódź Fabryczna – nowe zabawki i uprawnienia SOK-istów

 

Funkcjonariusze SOK dostali nowy sprzęt, wkrótce także będą mieli nowe uprawnienia, według których będą mogli m.in. zrobić rewizję osobistą, sprawdzić bagaż, pobrać odciski palców, a nawet założyć podsłuch.

Otwarcie dworca Łódź Fabryczna zaplanowane jest na11 grudnia.

Straż Ochrony Kolei w Łodzi wyposażona została w nowy sprzęt. Technologiczne nowinki mają zapewnić lepszą ochronę terenów kolejowych i dworców. – Dostaliśmy na wyposażenie mobilne centra monitoringu. Każdy z takich pojazdów jest wyposażony w sumie w dwanaście kamer, zostały zakupione noktowizory i termowizory, prowadzone były też testy quadów oraz dronów – mówi inspektor Sylwester Wesołowski.

Najbardziej dokuczliwe dla kolei, ale też pasażerów, są kradzieże sieci trakcyjnej, ale zdarzają się też inne przypadki. – Do tego dochodzi jeszcze dewastacja urządzeń sterowania ruchem kolejowym, który w jakiś tam sposób pośredni wpływa na mobilność ruchu pociągów – dodaje komendant łódzkiej Straży Ochrony Kolei Włodzimierz Szewczyk.

Od nowego roku sokiści będą też mogli dokonać rewizji osobistej podróżnych, sprawdzić ich bagaż, pobrać odciski palców, a nawet… założyć podsłuch.