Mąż leczy się psychicznie, a pracuje z bronią – ochrania jednostkę wojskową – artykuł pojawił się w gazecie pomorskiej.

Taka informacja pojawiła się w prasie w zeszłym tygodniu. Chodzi o pracownika jednej z większych polskich firm ochrony, City Security.

Na postawione zarzuty odpowiedziało kierownictwo firmy mówiąc iż zatrudnieni przy ochronie obiektów wojskowych przechodzą okresowe testy psychologiczne i badania lekarskie. Dodatkowe procedury obowiązują uzbrojonych.

Na swoim profilu, na portalu Facebook odniósł się też do tych informacji Beniamin Krasicki, twierdząc, iż cała sprawa jest zaaranżowana przez konkurencję a opisana osoba nie istnieje.

 

Do 10 lat więzienia grozi 22-letniemu mieszkańcowi Rybnika podejrzanemu o rozbój.

Mężczyzna uciekał ze sklepu z koszykiem pełnym niezapłaconych zakupów a gdy został ujęty przez pracownika ochrony groził mu, szarpał i odpychał.

Policja w Rybniku-Boguszowicach otrzymała zgłoszenie, że pracownicy ochrony ujęli sprawcę kradzieży sklepowej. Po przybyciu na miejsce  mundurowi ustalili, że młody mężczyzna, z koszykiem pełnym niezapłaconych artykułów przemysłowych wybiegł ze sklepu. Wtedy zgłaszający pobiegł za nim. Po chwili ujął sprawcę. Napastnik był bardzo agresywny, groził ochroniarzowi, odpychał go i szarpał się.

 

Mieszkaniec Rybnika, został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty za kradzież rozbójniczą oraz groźby Wartość łupu oszacowano na kwotę blisko 350 złotych.

 

Gwałt w Cream

Do końca zbliża się proces trzech byłych ochroniarzy z nieistniejącego już klubu Cream w Lublinie. Mężczyźni są oskarżeni o zgwałcenie studentki.

W miniony piątek przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się kolejna rozprawa w tym procesie. Sprawa odbywa się za zamkniętymi drzwiami z powodu brutalnych szczegółów gwałtu, jakiego mieli dopuścić się byli ochroniarze.

Zdarzenie miało mieć miejsce na początku 2015 roku. W nocy z 20 na 21 lutego, studentka jednej z lubelskich uczelni poszła na imprezę do klubu Cream. W pewnym momencie wyszła się “przewietrzyć”. Dziewczyna była pod wpływem alkoholu. Gdy chciała z powrotem wrócić do klubu, mężczyźni dbający o bezpieczeństwo gości lokalu nie zgodzili się na to. To wtedy, według zeznań studentki, mieli ją zabrać na zaplecze, gdzie po kolei mieli brutalnie gwałcić. Oskarżeni Artur S., Tomasz R. i Piotr B. nie przyznają się do winy. Twierdzą, że do współżycia z pokrzywdzoną studentką doszło za jej zgodą.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na luty.